Post Rafała Brzoski na LinkedIn dotyczący wykorzystania wizerunku jego żony rozpoczął w 2024 najbardziej głośną w Polsce dyskusję związaną z oszustwami w META, która trwa do dziś. To także chyba pierwszy raz, kiedy ktokolwiek zadał publicznie pytania na tematy, którymi interesujemy się i z którymi pracujemy od kilku lat.
Większość osób, choć (słusznie) przejęta, nie wie, co się za tym wszystkim kryje. A mówimy o użytkownikach LinkedIn, czyli teoretycznie osobach, które czytają newsy „branżowe”, wykupują bądź zlecają reklamy online, biorą udział w szkoleniach i webinarach. Okazało się jednak, że właściwie nikt nie ma pojęcia, o co tak naprawdę chodzi.
Tymczasem ta sytuacja to czubek góry lodowej. A pod spodem kryje się coś bardzo ciekawego, coś, o czym nie mówi prawie nikt. I coś, co dotyka setek, jeśli nie tysięcy osób dziennie na całym świecie. Stąd ta sięgająca głęboko – jak góra lodowa – analiza.
O czym przeczytacie w tym artykule?
Dlaczego akurat reklama z nekrologiem? Psychologia clickbaitu
To nic innego jak clickbait. Narzekamy na tabloidyzację, a potem i tak klikamy w tego typu treści. Wszystkie bajty wykorzystują lukę w wiedzy (którą dokładnie opisali Chip Heath i Dan Heath w swojej książce „Made to Stick” / „Przyczepne historie”). Tego typu tytuły mają wzbudzić zainteresowanie i skłonić do kliknięcia i przejścia na zalinkowaną stronę. Nic więcej, nic mniej. W końcu co może być bardziej szokującego i interesującego niż tragedia, która spotkała osobę wyjątkowo lubianą.

Przykład fałszywej reklamy emitowanej w story
Swoją drogą: wykorzystanie wizerunku Ammy Omeny Mensah pokazuje, że ma ona bardzo mocną markę. Przestępcy nie skupiliby się na czwartoligowej celebrytce. Celują tylko w osoby, które serio wzbudzają sympatię, emocje lub zainteresowanie. To prawdziwy paradoks, dzięki któremu idealnie widać cienie popularności, o których na co dzień nie myślimy.
Gdzie prowadzi fałszywa reklama z celebrytą? Dwa scenariusze oszustwa w social media
Reklama, od której zaczęła się cała sprawa, jest po prostu pierwszą, która przebiła się do mainstreamu. Wszystko dzięki postowi na LinkedIn Rafała Brzoski. Gdyby nie naturalna złość oraz popularność autora, temat pewnie znów byłby tylko obecny w pojedynczych rozmowach oraz w naszym archiwum screenów.

Przykład fałszywej reklamy META z Rafałem Brzoską i Robertem Lewandowskim
W swojej kolekcji mam screeny podobnych reklam sięgających 2019 roku, a na nich wizerunki:
- polityków, np. premiera Morawieckiego z czekiem w ręku, obiecującego korzyści finansowe,
- sportowców, np. Igi Świątek „reklamującej” „gwarantowany zysk 4000 tygodniowo…”,
- youtuberów, np. Marty Linkiewicz zachęcającej do otrzymania „4000 na start”,
- muzyków, np. Agnieszki Chylińskiej, która nie zachęca do niczego, ale jej twarz jest przerobiona tak, jakby wokalistka była pobita (podobnie potraktowano m.in. Agatę Młynarską – screenów tych przypadków nie zamieszczę, bo są zwyczajnie niesmaczne),
- prezenterów, np. Martyny Wojciechowskiej, która „schudła 7 kg w tydzień”.
Publikacja z nekrologiem to też nie nowość. Wcześniej „uśmiercano” już m.in. Sławomira Mentzena czy Wojciecha Cejrowskiego. Kilka razy pracowaliśmy z celebrytami. Raz sami skontaktowaliśmy się ze znaną osobą, której wizerunku używano już zimą 2020 roku (specjalnie nie wymieniamy jej na tej liście). Odpisała nam ona, że: „proceder trwa od co najmniej pół roku. Prokuratura ani policja nic na razie nie pomagają”.

Przykład fałszywej reklamy sugerującej śmierć Sławomira Mentzena
Przejęcie konta social media w 30 sekund: socjotechnika, phishing i fałszywy support
Mamy wizerunki popularnych osób, mamy treść wzbudzającą zainteresowanie. Skoro clickbait, to kliknięcie w niego musi gdzieś prowadzić. No właśnie, gdzie? Zazwyczaj w dwa miejsca:
- do strony sklepu online lub
- do „bramki logowania”.
W pierwszym przypadku hakerzy liczą po prostu na to, że ktoś „nie załapie”, w co kliknął (ci, którzy pracują na co dzień w marketingu online, wiedzą, że to coraz częściej norma) i np. zainteresują się ofertą. Może się to skończyć niewinnie zakupem chińskiej bielizny czy butów. Ale może też utratą pieniędzy z konta, bo zdarzają się przypadki, że bramki płatności w takich sklepach to po prostu miejsce do wyłudzania danych.
W drugim przypadku jest o wiele prościej. Wypełniając dane w bramce logowania, podajemy hakerom swój login i hasło, czasem także kod z drugiego stopnia logowania. Zazwyczaj kończy się to utratą konta prywatnego i wszelkich zasobów, jakie pod nie podłączono.
Reklama z clickbait to dopiero początek. Tak jak złodzieje żyją nie tylko z wyciągania portfeli w tłoku, tak hakerzy mają wiele metod działania. Scenariuszy stracenia konta prywatnego jest co najmniej kilka. Linki kierujące do podejrzanych stron umieszcza się w wiadomościach wysyłanych na fanpage’e, w powiadomieniach i postach, w których oznaczane są fanpage’e, a także w mailach (tutaj króluje wykorzystanie systemu Salesforce).

Fałszywy mail od META wysłany z systemu Salesforce
Oczywiście treści te mają wzbudzić nie tylko zainteresowanie, ale także strach. Stąd podszywanie się pod dział pomocy META i komunikaty systemowe. Co więcej, po kliknięciu wszystko dzieje się bardzo szybko. Wiele osób relacjonowało mi swoje utraty konta takimi słowami: „Coś kliknąłem, a 30 sekund później nie miałem dostępu, nie wiem, co się stało”.

Fałszywe powiadomienie od META
Co się dzieje po tych „30 sekundach”? Brak możliwości zalogowania, brak dostępu do fanpage’a czy konta na Instagramie, brak kontaktu z klientami piszącymi na Messenger, złość, frustracja, w niektórych przypadkach powiadomienia z banku o pieniądzach ściągniętych z konta. I tu wracamy do clickbaitów z celebrytami. O ile np. wiadomości na fanpage’u można wysyłać ręcznie lub przy pomocy automatyzacji, to jedyną metodą na dotarcie do dużej liczby osób za pomocą clickbaitów są reklamy.
Kto naprawdę płaci za scam w social media?
Za emisję reklam wykorzystujących wizerunek celebrytów (oraz innych fałszywych treści) płacą… ofiary hakerów! Czyli osoby, które zareagowały na fałszywego maila lub kliknęły w podobną reklamę i straciły swoje konta prywatne. Po przejęciu konta hakerów interesuje wszystko. Przejmują oni:
- profile prywatne na Facebooku i Messengerze,
- fanpage’e,
- profile biznesowe na Instagramie,
- konta reklamowe wraz z dostępem do metod płatności,
- całą infrastrukturę w Business Managerze (od wiosny 2024 zwanym Portfolio Firmowym),
- grupy na Facebooku.
Ciekawostka: osoby, które chcą wrócić na FB, zakładają nowe konta prywatne. Konta takie są banowane ze względu na łamanie regulaminu. META specjalnie wprowadziła zasadę 1 użytkownik = 1 konto. Osoba z nowym kontem nie ma np. prawa do ubiegania się o zwrot swojego fanpage i konta reklamowego. Jedyną metodą jest odzyskanie konta prywatnego lub odczekanie roku. Dla osób, które nie chcą tyle czekać opraowaliśmy poradnik, jak założyć drugie konto w META.

Przykład fałszywej reklamy META z Martyną Wojciechowską
Czarny rynek kont i mechanizm trzech poszkodowanych
To wszystko jest potrzebne do dalszego tworzenia reklam, wysyłki spamu, zamieszczania dziwnych linków. Dzięki takim przejęciom na FB funkcjonuje drugi, czarny rynek reklamy, który finalnie służy do dalszego wyłudzania kont, robienia bajtów, kierowania ruchu do sklepów online i innych dziwnych miejsc.
Być może zwróciliście na to uwagę, ale reklamy z panią Mensah emitowane były przez fanpage’e, które nie sprawiały wrażenia nawet minitabloidów. Podobnie było w przypadku reklamy z premierem Morawieckim, którą emitował fanpage poświęcony osobie Vishwaratny Dr. Ambedkara (indyjskiego naukowca sprzed 100 lat – na subkontynencie tego typu „tribute pages” są megapopularne).

Przykład fałszywej reklamy META z Mateuszem Morawieckim emitowanej z fanpage Vishwaratny Dr. Ambedkara
I tak jest właściwie zawsze. Dlatego zazwyczaj jest 3 poszkodowanych:
- osoba, której wizerunek jest w reklamie,
- osoba, której skradziono konto FB lub prywatne i której wizerunek sygnuje takie oszustwa,
- osoba, z której pieniędzy jest to opłacane.
A potem dochodzą nam jeszcze osoby, które złapią się na clickbait i koło się zamyka.
Problem w tym, że odzyskanie konta na Facebooku czy Instagramie (szczególnie jeśli stracono konto prywatne, a na fanpage’u nie było innego admina) może zająć nawet półtora roku (wiemy, bo nasi klienci też przez to przechodzili, za chwilę opiszemy to dokładnie). Wiele osób nigdy nie odzyskuje swoich kont, a część odzyskuje, ale z blokadami, które uniemożliwiają dalszą normalną pracę.
Odzyskanie skradzionego fanpage’a – dlaczego nawet osoby publiczne biją głową w ścianę?
Głową w ścianę biją też celebryci. Skoro mamy tu przykłady osób publicznych, zostańmy właśnie przy nich. W końcu wydaje nam się, że wraz z rozpoznawalnością wiążą się pewna moc sprawcza i mityczne „znajomości”. Pracowaliśmy i konsultowaliśmy przypadki kilku mniej lub bardziej znanych osób, którym skradziono fanpage’e i konta na Instagramie. META nie stosowała wobec nich żadnej taryfy ulgowej. Pełna „demokracja” [sic!], a w pakiecie masa zamieszania.
Przykład: wokaliście polskiego zespołu rockowego, z którym rozmawialiśmy, Support META odmówił zwrotu skradzionej strony, bo… w dokumentach, które dostarczył z ZAiKS, widniało jego imię i nazwisko, a nie nazwa zespołu. Takich kuriozów w procesie odzyskiwania czeka Was więcej. Generalnie osoby, które próbują odzyskać swoje zasoby, traktowane są jak przestępcy, a ilość dokumentów, które trzeba przesłać, żeby udowodnić swoje prawa (łącznie ze sprawozdaniami majątkowymi), jest gigantyczna. To jednak temat na inny post.
W tym miejscu mała porada:
Warto mieć dobrze skonfigurowaną infrastrukturę META i podane w niej realne dane działalności (może to być nawet działalność znajomego, byleby istniała i można było przedłożyć dokumenty z nią związane).
Globalna skala cyberprzestępczości: od Australii po azjatyckie „Scam Compounds”
Kradzieże fanpage’y, tożsamości czy wykorzystanie deepfake ma miejsce nie tylko w Polsce. Problem jest globalny. Dlatego podamy przykład z dalekich Antypodów. W 2022 roku widzieliśmy reklamę, którą emitował fanpage skradziony znanemu australijskiemu krykieciście. Nathan Wade Bracken to reprezentant kraju i sportowiec z wieloma sukcesami. Jego skradziony fanpage emitował reklamy w języku polskim (ale nie tylko). Treść dotyczyła Chin. A, jak można sprawdzić w Bibliotece Reklam, za emisję postów sponsorowanych płacono m.in. w czeskich koronach. Doprawdy, globalna wioska!

Przykład fałszywej reklamy emitowanej ze skradzionego konta Nathan Wade Bracken – screen z Biblioteki Reklam

Jak widać na kolejnym screenie z biblioteki reklam profil emitował treści nie tylko w Polsce
Nathan Wade Bracken finalnie odzyskał fanpage, ale zasięgów już chyba nie. Przed chwilą pisaliśmy, że odzyskanie fanpage’a może zająć półtora roku. W przypadku krykiecisty data ostatniego opublikowanego przez niego posta przed włamaniem to 17.10.2021. Data zmiany zdjęcia profilowego i pierwszego posta po włamaniu to 26.03.2023.

Nathan Wade Bracken wita się z fanami po ponad roku braku dostępu do profilu
Co z pieniędzmi, które finansowały te treści?
Tym nie przejmuje się Bracken. Być może przejmuje się tym, nad kuflem z piwem, jakiś nasz sąsiad z południa…
O jakich kwotach kradzieży jest mowa?
Nie da się jednoznacznie oszacować, jakie kwoty kradną hakerzy. Nie ma statystyk, wiele osób dowiaduje się o włamaniu dopiero po długim czasie. Wiele osób po prostu na to nie reaguje, bo nie wie jak. W swoich rozmowach z klientami spotkaliśmy się z przypadkami kradzieży zarówno 200 zł, jak i 50 000 złotych… Nie liczymy tu strat wizerunkowych. O tym można napisać drugi taki tekst, którego bohaterem wcale nie musiałby być Nathan Wade Bracken.
Nie wspominamy także o stratach spowodowanych brakiem możliwości kontaktowania się z klientami i dalszego zarabiania. Jedna z naszych klientek powiedziała wprost: „90% zamówień umawiałam przez Messenger. Nie mając dostępu do fanpage’a, nie mam kontaktu z klientami i nie zarabiam”. W tym wypadku straty szły w tysiące złotych miesięcznie.
Pauza na poradę:
Zawsze powtarzamy: zbierajcie maile i telefony klientów, a swoim centrum biznesu uczyńcie stronę www.
Jak odzyskać pieniądze skradzione w META oraz pułapka procedury chargeback w Meta Ads
Pieniądze skradzione w META da się odzyskać, ale to prawdziwa droga przez mękę. W przypadku karty płatniczej część środków może Wam zwrócić bank dzięki tzw. procedurze chargeback. Jeśli pod konto był podpięty PayPal, to trwa to jeszcze dłużej. Sam FB ma na to formułkę, oto ona:
„Dodatkowo, by przyspieszyć proces zwrotu środków, prosimy o skontaktowanie się bezpośrednio z Technikami Banku / wystawców kart kredytowych/debetowych / PayPal w celu uzyskania obciążenia zwrotnego – tzw. chargeback”.
Niestety w przypadku sprawy, której dotyczy cytat, chargeback był wykonany, a zaatakowane przez hakerów konta dalej są zablokowane. Razem z nimi kwota ponad 2000 zł. Pieniądze zeszły z konta firmowego, wypadałoby to rozliczyć na fakturze. Co oferuje FB? Kody na reklamy! Problem w tym, że żeby je wykorzystać, musicie najpierw podpiąć kartę, czyli realnie zapłacić te pieniądze, które obciążają konto… dopiero potem można dodać kod, żeby wszystko się wyzerowało.
Kto kradnie fanpage, czy da się to sprawdzić?
Nie. Właściwie jest to niemożliwe. Hakerzy używają różnych kont do opłacania reklam, a innych do ich emisji. Dodatkowo zawsze działają przez VPN, często administrując kontami biznesowymi za pośrednictwem skradzionych kont prywatnych. Z rozmów z helpdeskiem META wywnioskowaliśmy, że sami pracownicy META nie wiedzą, o co chodzi.
Sprawy nie ułatwia to, że część oszustw i włamań odbywa się z terenów dalekiej Azji, gdzie funkcjonują tak zwane Scam Compounds, czyli rozbudowane do rozmiarów minikorporacji miejsca, w których przestępcy przetrzymują często ofiary handlu ludźmi i zmuszają je do pisania wiadomości na WhatsAppie, Messengerze czy Instagramie do niczego nieświadomych ofiar. Metoda ta nazywa się „Pig Butchering”, a same centra oszustw znajdują się głównie w Sihanoukville w Kambodży oraz Myawaddy w Mjanmie (dawniej Birma). Na temat całego procederu oraz tego, jak działają przestępcy w Południowej Azji, powstała bardzo rzetelna książka „Scam: Inside Southeast Asia’s Cybercrime Compounds”. Tym poleceniem wracamy do problemu odzyskiwania pieniędzy skradzionych z konta reklamowego META.
Pozwy, bojkot i reakcje polityków – realia walki z Meta
Pomagaliśmy kiedyś z takim problemem międzynarodowej firmie zatrudniającej osoby z całego świata. W rozmowie z osobą z polskiego helpdesku META usłyszeliśmy następujące zdanie: „w Państwa Business Managerze wciąż są hakerzy: [tu padły nazwiska]”. „Nie, proszę Pani, to pracownicy firmy, którzy mieszkają w Mumbaju” – odpowiedzieliśmy. Poza generalizowaniem i rasizmem kryje się w tym coś jeszcze. Co? Dowód na to, że FB kompletnie nie wie, co się dzieje.
„Ktoś powinien pozwać META” – napisała jedna osoba w komentarzu do posta Rafała Brzoski. To samo słyszeliśmy przez telefon i czytaliśmy mailowo pewnie ze sto razy. Nie ma problemu! Poniżej podajemy dane do działu prawnego META. To odpowiedź supportu na podobny pomysł jednego z naszych klientów:
Dział prawny Meta (kontakt oficjalny):
Wszystkie zgłoszenia należy kierować drogą pocztową na adres:
Facebook Ireland Ltd.
4 Grand Canal Square, Grand Canal Harbour
Dublin 2, Ireland
Kontakt telefoniczny: +353 1442-8233 lub +353 16-5054-34800
„Zrezygnuję z META, bojkotujmy ich” – pisały inne osoby. No można, owszem. Problem w tym, że nawet pomimo spadku popularności wśród młodzieży FB trzyma się mocno. Nawet jeśli 200 czy 500 osób, które deklarują bojkot na LinkedIn i w korespondencji z nami, w ramach protestu zawiesi swoje facebookowe konta, to i tak pewnie 10 razy tyle osób straci w tym czasie swoje konta za sprawą hakerów. O oduczaniu klientów korzystania z FB i Instagrama nie będziemy nic mówić. To najlepiej podsumowała, cytowana wcześniej, okradziona z fanpage’a klientka.
Politycy powinni się tym zająć… Tak napisał ktoś inny w komentarzu. Powinni i to nie tylko tym. Tylko czy którykolwiek z nich w ogóle wie, że jego wizerunek także firmuje takie treści? Przecież tylko w tym poście podawaliśmy przykłady wykorzystania wizerunku jednych z najpopularniejszych polskich polityków, w tym premiera. Pamiętajmy też o jednym. Niech działania prawne obejmą swoją ochroną nie tylko osoby publiczne, ale KAŻDEGO obywatela. Social media są dla ludzi i wszyscy je tworzymy. I pamiętajmy, że rosyjskie trollkonta to też oszustwo, które stanowi zagrożenie dla nas wszystkich.
A co robią portale, żeby chronić nas przed włamaniami?
Część portali w ostatnim czasie zintensyfikowała działania. Vinted wycina coraz skuteczniej przypadki wyłudzeń, Booking.com pomimo fali włamań dość sprawnie zwraca pieniądze do portfela. Inne praktyki zastosował LinkedIn. Portal właściwie w kilka miesięcy wprowadził system AI weryfikujący autentyczność kont (wcześniej wiele fake kont twórców było używanych jako backlinki pozycjonujące). Dodatkowo wprowadzono weryfikację przez dokument tożsamości.
Jak zakończyła się sprawa Brzoski? Precedens UODO i spór o odpowiedzialność
Jak na razie konflikt na linii Rafał Brzoska vs. META trwa w najlepsze. Deepfake (powstające już bez problemu przy użyciu AI) z Brzoską wciąż są spotykane w META (sami donosiliśmy o tym zainteresowanemu dwa razy). Wszystko pomimo tego, że w odpowiedzi na skargę Brzoski i Mensah Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał oficjalne postanowienie zobowiązujące META do wstrzymania wyświetlania tego typu reklam w Polsce pod rygorem wielomilionowych kar. W tym czasie Biznesmen wystąpił także na drogę prawną i uzyskał nawet od META kilka odpowiedzi. Jednak ta ostatnia wzbudziła jego wściekłość:
„Meta pisze też, że walka z oszustwami wymaga współpracy platform, instytucji finansowych i samych konsumentów. Zwróćcie uwagę, kogo w tym zdaniu brakuje. Nie ma Mety jako podmiotu odpowiedzialnego!!! Jest za to konsument, czyli ofiara, której przypisano współodpowiedzialność za to, że ktoś sprzedał przestępcy zasięg” – napisał Brzoska w jednym ze swoich sierpniowych wpisów.
UWAGA!!! @Meta wydała oświadczenie w sprawie spamu. Próżno szukać w nim słowa „przepraszamy”.
Jest za to zdanie, że publiczne wymienianie z nazwiska ich pracowników „zagraża ich bezpieczeństwu”.
Meta pisze też, „że walka z oszustwami wymaga współpracy platform, instytucji finansowych i samych konsumentów”. Zwróćcie uwagę, kogo w tym zdaniu brakuje. Nie ma Mety jako podmiotu odpowiedzialnego!!!
Jest za to konsument, czyli ofiara, której przypisano współodpowiedzialność za to, że ktoś sprzedał przestępcy zasięg.Uczciwie brzmiałoby: „Przepraszamy, zarabiamy na tym i nie umiemy tego zatrzymać.”
To z płatnych reklam na Facebooku i Instagramie dowiedziałem się, że zatrzymała mnie policja, że pobiłem żonę, że moja żona nie żyje i że nastąpił „mój tragiczny koniec”. Widziały to moje dzieci. Mam prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Reklamy nadal lecą.
Krótko po ujawnieniu nazwisk moje konto na Instagramie zostało zablokowane.
I to Meta czuje się zagrożona!!! BEZCZELNOŚĆ level HARD!
Jeszcze jedno zdanie o tym rzekomym zagrożeniu: Jakub Turowski, dyrektor Mety do spraw polityki publicznej na Europę Środkowo-Wschodnią, zasiada w Radzie do spraw Cyfryzacji przy @CYFRA_GOV_PL i w Radzie Nowych Mediów przy Kancelarii Prezydenta. To czyni go de facto aktywnym lobbystą, a nie szeregowym pracownikiem. Jego nazwisko wraz z afiliacją opublikowało polskie państwo, zanim zrobiłem to ja.
@Reuters, na podstawie wewnętrznych dokumentów samej Mety, ustalił, że firma szacowała u siebie około 16 mld dolarów, jako pochodzące z reklam oszukańczych i towarów zakazanych.
Na oficjalnych wynikach Mety:
2025: 20,1 mld USD, około 75 mld zł
I półrocze 2026: 11,7 mld USD, około 43,7 mld zł
Zysk netto Mety za 2025: 60,46 mld USDTo jedna trzecia całego rocznego zysku tej firmy. Około 55 mln dolarów dziennie.
Nikt nie kasuje dobrowolnie jednej trzeciej zysku. Dlatego apele nie działają. Działa tylko prawo.
Politycy, przestańcie klękać przed big techem!!!
To polska RACJA STANU!
— Rafał Brzoska (@RBrzoska) August 18, 2026
Skąd to wiemy? Ponad 5 lat walki z przejęciami profili
Temat obserwujemy od 2019 roku. W walce z META wspieraliśmy zarówno osoby i instytucje publiczne, jak i drobnych przedsiębiorców. Przeanalizowaliśmy kilka tysięcy przypadków. Odbyliśmy przynajmniej tysiąc (choć mogło być ich więcej) rozmów z osobami, które padły ofiarami hakerów. Od lat kolekcjonujemy też screeny ze scamowych reklam i wykorzystujemy je w naszych materiałach. Część z nich umieściliśmy w tym tekście.
Jak chronić konto social media przed hakerami? Praktyczna checklista bezpieczeństwa
Zakończymy pozytywną poradą, jak chronić konto w social media przed włamaniem:
- nie miejcie tego samego hasła do wszystkich kont,
- ustawcie mocne hasło do profilu social media – najlepiej niech będzie to przypadkowy ciąg cyfr, liter i znaków specjalnych,
- zawsze używajcie uwierzytelniania dwuskładnikowego, którego najlepszą metodą jest klucz fizyczny,
- w swoich zasobach firmowych zawsze miejcie dwóch zapasowych administratorów, którzy są zaufanymi oraz umiejącymi korzystać z komputera osobami,
- nigdy nie dawajcie pełnego dostępu do zasobów firmowych social media nowym pracownikom, agencjom czy freelancerom – zadania, które takie osoby wykonują, w 95% przypadków można realizować bez potrzeby pełnego dostępu do fanpage’a czy konta na Instagramie,
- raz na kilka miesięcy wykonujcie audyt bezpieczeństwa, usuwając byłych pracowników i niezaangażowane w pracę firmy zewnętrzne,
- nie klikajcie w podejrzanie wyglądające linki w mailach od portali społecznościowych i nieznanych Wam nadawców,
- nie reagujcie od razu na każdego maila od META, TikTok, Google, LinkedIn czy YouTube, który budzi Wasz niepokój. 99% sukcesu hakerów opiera się na zaskoczeniu i wprowadzeniu ofiary w stan, w którym podejmuje ona nieracjonalne kroki.
- nie podpinajcie do konta reklamowego głównej firmowej karty debetowej z nielimitowanym saldem – używajcie dedykowanej karty wirtualnej lub karty prepaid z ustawionym sztywnym, dziennym limitem transakcji internetowych w banku,
Najczęściej zadawane pytania o włamania i reklamy w Meta (FAQ)
Czy Meta zwraca pieniądze skradzione przez hakerów z konta reklamowego?
Meta nie zwraca skradzionych środków bezpośrednio na konto bankowe. W większości przypadków odsyła do procedury chargeback w banku lub proponuje kody na dalsze reklamy. Skorzystanie z procedury chargeback niemal zawsze kończy się natychmiastową blokadą konta reklamowego przez Meta z powodu nieuregulowanego salda. Banki skutecznie zwracają pieniądze na firmową kartę.
Ile trwa odzyskanie skradzionego fanpage’a na Facebooku?
Proces odzyskiwania dostępu do fanpage jest zawsze, tak naprawdę procesem odzyskania dostępu do Portfolio Firmowego. Procedura trwa zazwyczaj od kilku tygodni do nawet kilkunastu miesięcy. O przywrócenie dostępu do portfolio ubiegać się może tylko były administrator portfolio posiadający dokumenty potwierdzające związek z firmą.
Audyt i zabezpieczenie firmowych kont w social media – jak możemy pomóc?
Jeśli macie problem z firmowymi zasobami w META, Google, TikTok czy LinkedIn lub po prostu chcecie przeprowadzić audyt bezpieczeństwa swoich zasobów możecie skorzystać z naszej pomocy. W ramach konsultacji i usług social media oferujemy profesjonalny audyt bezpieczeństwa social media, wraz z ustawieniem najmocniejszych z dostępnych na rynku zabezpieczeń przed włamaniami. Możemy także przeszkolić Wasz zespół z zakresu bezpieczeństwa w social media. Nie czekajcie aż powiecie „mądry Polak po szkodzie”, już teraz zadbajcie o bezpieczeństwo swoich firmowych social media.

0 komentarzy